Deathicizm Zine # 6

Cześć! Aż wstyd pytać o biografię zespół, którego początki datuje się na 1993r., ale może chociaż przedstawisz w naprawdę wielkim skrócie najważniejsze wydarzenia w historii VALINOR?
Witaj Marek na początku naszej rozmowy chciałem bardzo Tobie podziękować za zainteresowanie się twórczością Valinor i za poświęcenie dla nas czasu na łamach Deathicism Zine. Początek działalności datuje się na styczeń 1993, który to z inicjatywy mojej (Ernest) Sławomira Ciszka i Andrzeja Trzaskusia zespół rozpoczął pierwsze próby. Każdy z nas był po prostu „zielony” muzycznie, musieliśmy się bardzo dużo nauczyć co wymagało sporo czasu i cierpliwości. Jeżeli mam szybko i krótko wymienić najważniejsze wydarzenia dla zespołu to wygląda to tak: 1996-pierwszy stabilny skład z którym nagrywamy w 1997 płytę „Remembrance”, odejście wokalisty Sławomira Żabickiego i pojawienie się w składzie Jakuba Głąba z którym w 1998 rozpoczynamy nagrania „It Is Night”, kłopoty personalne i finansowe które spowodowały że nagrania „It Is Night” zakończyły się dopiero w 2001 roku, reaktywacja składu, 2002 wydanie przez Apocalypse Prod. płyty „Remembrance”, 2003 wydanie oficjalne płyty „It Is Night”również przez Apocalypse Prod. , 2004 pojawienie się w składzie nowego wokalisty w osobie Tomasza Domki, 2005 udział w XIX edycji Metalmanii – Mała scena, 2006 nagranie nowego materiału o tytule „Hidden Beauty” oczywiście miedzy czasem były jeszcze koncerty i inne sprawy dotyczące zespołu Valinor.
Praktycznie po nagraniu „Hidden Beauty”nastąpiło zawieszenie działalności Valinor, choć cały czas staram się utrzymać pamięć o Valinor w mediach.

Jak wygląda obecnie skład VALINOR? Mówiłeś, że organizujesz wszystko na nowo, więc poprosimy teraz o kilka konkretów!
Jeszcze nie tak dawno w wywiadzie dla Miłosza z HellGate Zine powiedziałem, że kwestia zespołu została rozwiązana definitywnie i zespół Valinor to już historia, ale również w tym samym wywiadzie bardzo wyraźnie podkreśliłem, że nie wolno się zarzekać. Na dzień dzisiejszy zespół Valinor pomału się odradza można by rzecz, że odradza się jak Feniks
z popiołów, obecny skład Valinor to dwie gitary czyli Ernest i Rafał oraz gramy z nowym-starym perkusistą Jarosławem Gurgą, który już kiedyś miał swój epizod w szeregach zespołu Valinor. Co do reszty składu to obecnie nic na 100 % nie mogę potwierdzić ale mam nadzieję, że z czasem wszystko się wyjaśni i będzie wszystko O.K.

Po nagraniu „Hidden Beauty” słuch po VALINOR zaginął. Szkoda, ponieważ na materiale tym słychać wielką dojrzałość i potencjał. Co nie spełniło Waszych oczekiwań że postanowiliście na kilka lat zniknąć?
Na te pytanie mogę odpowiedzieć bardzo krótko a mianowicie , sukces osiąga zespół, który jest monolitem we wszystkich swoich działaniach, zespół to grupa ludzi ale wszyscy muszą chcieć i robić wszystko żeby zespól osiągnął sukces, wymaga to również bardzo dużej pracy nad samym sobą, niestety w zespole Valinor tak nie było, niektórzy koledzy z zespołu olewali sprawę a ja wyplułem płuca z jajami dla Valinor więc trudno było osiągnąć sukces.

Pozytywne reakcje co większych krajowych pism muzycznych (MH, MNoizz, TEA) jakoś nie przełożyły się chyba na wzrost popularności VALINOR. Czego Wam brakowało? Determinacji? Szczęścia? A może wiary w to co robicie?
Odpowiedz na te pytanie jest w samym pytaniu oraz spokojnie można jeszcze raz zacytować moją wcześniejszą powyższą wypowiedz. W każdym działaniu szczęście jest potrzebne i tego stwierdzenia chyba nikt nie podważy, ale stare przysłowie mówi, „że szczęściu trzeba pomóc”, samo nic się nie zrobi. Natomiast jeśli chodzi o pierwszą cześć Twojego pytania Marku to powiem szczerze, że dobre recenzje są świetną promocją zespołu, za dobrymi recenzjami idą wywiady a to przekłada się na szersze poznanie zespołu przez czytelnika.
W przypadku Valinor było tak wielokrotnie i mam nadzieję, że ten wywiad przybliży czytelnikom Deathicizm Zine a niektórym przypomni sylwetkę zespołu Valinor.

Sporym zainteresowaniem cieszył się VALINOR wcześniej, przed tą przerwą. Ziny, wywiady, pozytywne recenzje, kompilacje, koncerty. Czy będziecie chcieli to wszystko odbudować? Dużo wytrwałości będzie to Was kosztowało, ale ponoć nie ma rzeczy niemożliwych hehe.
Będzie bardzo ciężko to wszystko teraz odbudować, namiastka sukcesu kosztowała bardzo dużo pracy a bardzo łatwo jest to wszystko stracić. Będziemy się starać i powalczymy o kilka małych sukcesów dla Valinor, podstawą jest nagranie nowego materiału i na tyle dobrego żeby jeszcze raz uwaga słuchaczy skupiła się na Valinor. Jest to bardzo trudne zadanie
i bardzo wiele wspaniałych zespołów było w podobnej sytuacji jak Valinor i niestety próba odbudowania swojej pozycji okazywała się za ciężka. Mam nadzieję że Valinor będzie miał
w końcu trochę więcej szczęścia, które musi być poparte ciężką pracą zespołu.

Na „Hidden Beauty” jest jeden numer dość ckliwy to „Hidden Beauty – The Begining” – czy metalowcom przystoi takie plumkanie? hehe
W historii muzyki metalowej było bardzo wiele takich utworów jakim jest „Hidden Beauty – The Begining”, oczywiście takie utwory są charakterystyczne dla określonych gatunków metalu, no bo trudno znaleźć taki utwór w repertuarze zespołu, który wykonuje brutalny death metal lub gra rzeźnickie niekonwencjonalne dźwięki. Utwór Hidden Beauty – The Begining”
pełni formę jakby łącznika pomiędzy jedną i druga częścią płyty lub równie dobrze można użyć stwierdzenia że w całości stanowi coś jakby stasimonę w greckiej tragedii.

„Remembrance” i „It Is Night” wyszły pod patronatem Apocalypse. Nie pamiętam kiedy dokładnie Mitloff zwinął interes, ale może były jakieś rozmowy w sprawie wydania jeszcze „Hidden Beauty”? Nie próbowaliście wydać tego „sprzedać” gdzie indziej?
W czasie kiedy została nagrana płyta „Hidden Beauty” to praktycznie wytwórnia Apocalypse Production już nie istniała, za koniec wytwórni możemy przyjąć czas kiedy zespół Riverside zaczął odnosić sukcesy i muzyka tego zespołu została doceniona przez bardzo szerokie masy słuchaczy. Oczywiście z materiałem „Hidden Beauty” pukałem do bardzo wielu drzwi,
z upływającym czasem szanse na wydanie tego materiału malały i do ostatnich tygodni były niemal zerowe. Użyłem określenia niemal zerowe ponieważ w ostatnim czasie mimo wszystkich niesprzyjających okoliczności pojawiła się szansa, że płyta „Hidden Beauty” zostanie wydana w niewielkim nakładzie przez kanadyjską wytwórnię Atramentum Productions, mam nadzieję że dojdzie do współpracy z tą niewielka wytwórnią.

 

Dostałem od Ciebie płytę z dodatkami, jak za starych dobrych czasów! Mało kto dziś śle biografię, raczej każdy uważa, że skoro w Necie jest to po co? Tymczasem takie rzeczy nadal cieszą odbiorcę! Macie za to u mnie duży szacunek!
Jestem pod tym względem tradycjonalistą i mimo dostępnych dzisiaj możliwości poprzez internet przesyłam w formie papierowej różne informacje dotyczące zespołu oraz informacje, które otrzymuje od innych kapel, wydawców zinów, magazynów muzycznych czy osób które prowadzą różne distro muzyczne. Z drugiej strony ktoś może mi zarzucić, że jestem nie czasowy pod względem ekologii i marnuje naturalne zasoby i ma też taka osoba rację, ale te wszystkie informacje w postaci flyers są wykorzystywane wielokrotnie coś na zasadzie łańcuszka, ja otrzymałem informację dziele się z nią z następna osobą, następna osoba
z następna i tak dalej. Owszem w dzisiejszych czasach flyers, ulotka muzyczna nie jest już  rozprowadzana w takich ilościach jak jeszcze to było na przykład dekadę temu gdzie stanowiła znaczące źródło informacji muzycznej, internet w dużej części zastąpił flyers-y, ale nie wyparł ich całkowicie.

Poprzedni wokalista, Kuba Głąb i firma Art-Com  wsparli VALINOR przy „Hidden Beauty”. Na czym ta pomoc polegała? Jeśli to nie tajemnica oczywiście...
Jakub bardzo nam pomógł finansowo przy nagrywaniu „Hidden Beauty” z naszej strony zaoferowaliśmy reklamę i logo jego firmy na okładce promo „Hidden Beauty”. Przy okazji chciałbym podziękować jeszcze raz i wierzę, że nasze drogi muzyczne jeszcze się spotkają.

 

Dwa materiały nagraliście w Manek Studio, zaś „Hidden Beauty” w Chinook. Obecnie to studio zmieniło nazwę i lokalizację! Podobno mieści się już za miastem – wieś, spokój, cisza, grill... Czy właśnie tam byście rejestrowali ewentualnie nowy materiał? Wszak wspominałeś, że nad nim pracujecie...
Niestety kultowe studio nagrań „Manek Studio” to dzisiaj już tylko historia, która jest uwieczniona na bardzo wielu znaczących produkcjach polskiej muzyki metalowej, swoje pierwsze płyty nagrywali w Sanoku między innymi: Lux Occulta, Neolith, Misteria, Elysium
i wiele innych wspaniałych kapel. Płytę „Hidden Beauty” zarejestrowaliśmy już w studio Chinook, które od początku roku 2012 nosi nazwę Studio Roslyn i mieści się w miejscowości Róża, 10 km od Dębicy. Jest to nowo wybudowany kompleks z większymi możliwościami nagraniowymi jak i również stworzona jest infrastruktura w postaci noclegów, miejsca do wypoczynku, jednym słowem stworzone są idealne warunki do nagrywania. Jeżeli będzie nam dane zarejestrować nowy materiał to w chwili obecnej bez dwóch zdań wybór pada na Studio Roslyn.

Ok. Liczę, że wkrótce będziemy mieli okazję pogadać nieco szerzej o działalności VALINOR! Bo wierzę, że Wam się uda wskrzesić ten band! Dzięki za rozmowę! Trzymam za Was kciuki! J

Bardzo dziękuje Tobie Marku i całej ekipie Deathicizm Zine za poświęcenie czasu dla zespołu Valinor , jestem bardzo szczęśliwy, że Valinor zagościł na stronach Deathicizm Zine
i życzę sobie żeby to nie był ostatni raz. Mam teraz jeszcze kolejną okazję podziękować naszemu przyjacielowi Jakubowi i jego firmie Art. - Com za pomoc finansową oraz dziękuje również Krzysztofowi Godyckiemu ze studio Chinook a obecnie Studio Roslyn za pomoc przy nagraniach. Pozdrawiam wszystkich czytelników Deathicizm Zine.

Ernest & Valinor