SYRINGE ZINE
VALINOR - REMEMBRANCE/DIRA MORTIS - MURDER EPIDEMIC (split MC -Apocalypse Prod.)
Teraz coś ze starszyzny. Jako, iż dostałem ostatnio w swe łapska ten materiał od Ernesta z VALINORa z prośbą o reckę, skrobnąć coś trza. A tak przy okazji: coś nie słychać za bardzo o stajni Mittloffa (wydawcy tegoż stuffu), chłopina ostro zaangażował się w RIVERSIDE i chyba pożegnał się z podziemiem. Dobra, ale ja miałem o tej tasiemce chyba. Jeśli chodzi o oprawę, trzeba przyznać, że to jak na podziemie niezła robota. Ładna, kredowa, z jednej strony kolorowa, drukarniana wkładka. Okładki też całkiem fajnie dobrane. A co do muzyki, to stali obserwatorzy rodzimego podziemia powinni ją kojarzyć. VALINOR gra na tym materiale ciekawy, na pewno nie nużący black/death. Sporo zwolnień, ciekawych, melodyjnych motywów. Koleżkom z Dębicy udało się też "wywołać" dzięki swej muzce niezły klimacik poprzez wykorzystanie parapetu, którego zazwyczaj nie znoszę, ale jakoś nie wyobrażam sobie VALINORa bez tego elementu. Wokalista trochę momentami wkurza swoją manierą oraz tym, że brzmienie jego "instrumentu" jest zbyt ciche. Ale ogólnie nie jest źle. Ciekawostką może być fakt, iż panowie w jednym z numerów użyli języka polskiego (w tekstach rzecz jasna). Co do brzmienia: surowe, ale znośne - trochę buczy, lecz nie ma to wpływu (przynajmniej u mnie) na ogólny oddźwięk. Tempa raczej średnie, jakichś szczególnych galopad na złamanie karku tutaj nie zaznamy, więc grindmaniacy mogą sobie odpuścić hehe. Ale na pewno DIRĄ MORTIS powinni się zainteresować wielbiciele wszelkiej młócki. W tamtym okresie tenże band był duetem, ale potem odszedł perkusista, doszedł gitarzysta i kolejny perkman... Dobra, to nie o tym miał być ten tekst. Z kolesiami z Gorlic spotkałem się już wcześniej przy demówce "Architecture Of Mind", ale nie mogę jej zaliczyć do moich ulubionych pozycji. Jakoś wtedy raziła mnie straszna monotonia w ich muzyce. Teraz stwierdzam, że wcześniej grali lepiej. Z większym kopem, dobrymi pomysłami i lepszym feelingiem. Na "Murder Epidemic" nudzić się raczej nie można. Death metal w szybkich tempach, ale z licznymi zwolnieniami, rozwinięciami kopie nasze ryje od samego początku. Trochę tu starego VADERa, trochę MORBID ANGEL. Wg mnie przydałoby się tutaj drugie wiosło, bo w niektórych momentach muzyka brzmi trochę płasko.
Marcin Kwieciński.