EVER METAL ZINE # 2 Marzec 2007
Do materiału grupy Valinor postanowiłem podejść strategicznie, na początek sprawdźmy ich pierwsze dokonanie zatytułowane "Remembrance". Krążek został zarejestrowany latem 1997 roku więc prawie 10 lat temu, co jednak nie oznacza że muzyka jest już przeterminowana... Pierwsze co uderza w ucho to nienagannie brzmiące gitary rytmiczne, co w dzisiejszych czasach jest dużym plusem na początek, a trzeba wziąć pod uwagę, że materiał ma swoje lata. Grzebiąc tu i tam, można natknąć się na opinie określające "Remembrance"jako death black metal.
Sam zwolennikiem black metalu nie jestem, a jakoś muzyka Valinor wcale mnie nie odstrasza ... być może ktoś ich niesłusznie szufladkuje? "Remembrance" na początek przedstawia nam się kompozycją z mocnym, rytmicznym riffem, są zwolnienia, jest nawet zastrzyk miłej melodii, wszystko razem bardzo przyjemnie się klei i miło drażni ucho. "State Of Mind" zaczyna się powolnie, by po chwili wpaść w szybki galop bez opamiętania, lekko growlujący Sławomir Żabicki, pokrzykuje tytułową frazę. Generalnie kawałek utrzymujący klimat rozpoczęty przez poprzednika. Tytułowy "Remembrance" przynosi dawkę świeżości, klimatyczne intro, świst wiatru, grzmoty, przyjemna melodia budząca zaciekawienie, wszystko zaczyna nabierać tępa i wpadamy we właściwy rytm,być może nie zabójczy ale bardzo wyczuwalny, dźwięki odchodzą, nastaje cisza, słychać tylko wiatr... nagle uśpienie przerywa nagły atak, szybki riff, to właśnie tutaj możemy zobaczyć Valinora z tej bardziej Black'owej strony. Rzeczywiście szybkie, charakterystycznie strojone gitary przywodzą na myśl dokonania niektórych przedstawicieli black metalu, jeżeli ktoś się uprze można tą twórczość nawet ta określić. Lecz należy wziąć pod uwagę, że jest to muzyka przemyślana i zagrana z rozwagą, nie znajdziecie na tym krążku bezsensownego napierdalania po strunach i garach, co tak często zdarza się młodym kapelom. Valinor to twór, który dobrze przemyśla swoje dźwięki, nadaje im rytmicznego, chwytliwego, a zarazem melodyjnego wydźwięku. Są momenty zadumy, są szybkie galopy, są też momenty w których głowa sama zaczyna podskakiwać, a sprzęt audio błaga o zwiększenie mocy. Słuchając płyty warto zwrócić uwagę na ostatni polskojęzyczny utwór "Gorycz", polski wokal bardzo mile dopełnia i tak już świetną kompozycję, ten ostatni utwór to esencja tego, co na "Remembrance" najlepsze: chwytliwe riffy, wciągające tempa i dodające całości smaku melodie. Pierwsze dzieło zespołu Valinor, to przedsięwzięcie jak najbardziej udane, mimo upływu czasu, krążek nawet dziś potrafi się obronić. Widać będąc w podziemiu, można grać muzykę, która wcale z tą sferą polskiej sceny nie musi być kojarzona...
8/10
Master