Heavy Metal Pages

2003 - Apocalypse Production

Stareńki to materiał, pierwotnie zarejestrowany jeszcze w 2001 roku. No, ale skoro muzycy przysłali go właśnie teraz...

"It Is Night" dębickiego Valinor prosi się o porównanie z "Misan­tropic Supremacy" Faust. Obie grupy należy bowiem zaliczyć do wykonawców "stylistycznie nieskonkretyzowanych", łączących wiele metalowych stylów w jedną całość, nie dających się zaszufladkować do jednego, konkretnego gatunku. Valinor proponuje mieszankę, w której najwięcej jest chyba odniesień do szwedzkiego, melodyjnego deathu. Podobno też sporo w tym materiale tradycyjnego heavy, ale ja się go tu wcale wiele nie dosłuchałem. Owszem, ten stuff jest mo­mentami pompatyczny, epicki. Jednak te fragmenty bardziej przywodzą na myśl "Blood On Ice" Bathory niż którąś z płyt Manowar, czy Manilla Road. A może o heavy metalowych elementach miały świadczyć czyste wokale, którymi Jakub Głąb przeplata blackopodobne wrzaski?

Kompozycyjnie jest to naprawdę ciekawe. Słychać, że chłopaki mają dobrze opanowane swoje instrumenty, co i rusz częstują nas interesu­jącymi riffami, jakąś zmianą rytmu, miłym dla ucha pasażem gitar... Wiele się w tych numerach dzieje, o nudzie nie ma mowy. Dodatkowo pojawiające się tu i ówdzie klawisze wprowadzają fajny klimacik. Cóż z tego, notkę dla "It Is Night" ciągnie w dół kiepskie brzmienie, koja­rzące się z materiałami demo. Zastanawia mnie fakt, iż w liście informacyjnym, jaki otrzymałem wraz z płytką, znalazł się fragment internetowej recenzji, w której Valinor za ten sound wychwalany jest pod niebiosa. Albo mój audiofilski sprzęt zaczyna szwankować, albo gość, który to pisał, słuchał "It Is Night" na komputerze... Słabo wypada też wokalista. O ile "czarcie" wrzaski wychodzą mu całkiem, całkiem, to w czystych wokalizach zupeł­nie nie przekonuje. Głos jest pozbawiony charyzmy, mocy, jakiegoś wyrazu. W dodatku brzmi tak, jakby śpiewał odsepa­rowany członek lichego chóru, nie ma­jący predyspozycji do "solowych" wystę­pów.

Ciągle zastanawiam się, gdzie tutaj są te heavy metalowe frag­menty... Nie dostrzegam... Za to przypo­minają mi się takie bandy, jak Amorphis, czy In Flames, plus jakieś granie klima­tyczne. I chyba fani takich dźwięków po­winni zainteresować się propozycją Valinor. Acz o szybszym biciu serca raczej i tak nie będzie mowy. (3)

Tomasz Urbański