Necro Corpse Zine
Na początku trzeba sobie powiedzieć szczerze, że "It Is Night" nie jest materiałem pierwszej świeżości. Został on nagrany przeszło 5 lat temu, ale co lepsza nie stracił nic a nic na swej, że się tak wyrażę, "aktualności". Nie chodzi mi tutaj bynajmniej o warstwę tekstową (która, jak może sugerować nazwa zespołu nie ma nic wspólnego ze spuścizną Pana J.R.R. Tolkiena) a muzyczną, która to mogłaby dzisiaj śmiało konkurować z podobnie ukierunkowanymi zespołami, poruszającymi się po rejonach muzycznej awangardy. Tak, awangarda to dobre określenie na to, co znajdziemy na "It Is Night". Pierwszym i zasadniczym elementem muzyki Valinor jest niebywale wokal. To on tutaj rządzi niepodzielnie wciągając słuchacza w klimat, poprzez częste zmiany barwy: od skrzeku poprzez operowe partie aż po czysty śpiew nie rzadko ocierający się o (cóż za określenie!) poetycką recytację. To on stanowi największą siłę tego zespołu, nie rzadko narzucając muzyce swoją dyktaturę. Tak samo można by powiedzieć o samej warstwie muzycznej, która wręcz kipi pomysłami przez co nie sposób doszukiwać się tutaj różnych wpływów muzycznej inspiracji członków Valinor. Blackowe zacięcia, wymieszane z majestatycznymi partiami klawiszowo-gitarowymi dodatkowo okraszonymi naleciałościami heavy metalu hipnotyzują dosyć sprawnie, przez co słuchacz przenosi się tam, gdzie "zaprowadzi" go muzyka. Mało jest takich kapel, które nie boją się "eksperymentować" ze swą muzyką a Valinor można właśnie zaliczyć do tej śmietanki. To dla mnie taki polski Arcturus, który łączy ze sobą wszystkie gatunki i robi z muzyki, prawdziwy artystyczny kogel mogel, miło zaskakując spożywającego swą zawartością. Wystarczy wysłuchać takie "killery" jak tytułowy "It Is Night", "In the mist... part 3" tudzież chyba najlepszy na całym krążku "Chasing the mortal's luxury" by zrozumieć w czym tkwi siła tego albumu. Jednak to, co może wydawać się idealne na pierwszy rzut oka wcale nie musi oznaczać, że jest do końca bez skazy. Jednym z nie wielu minusów "It Is Night" jest jego statyczność. Choć pomysłów jest tutaj co nie mara, to jednak przy dłuższym odsłuchu całość zdaje się być piekielnie do siebie podobna, przez co materiał szybko się nudzi. Również i brzmienie mogłoby być tutaj nieco potężniejsze, dzięki czemu muzyka nabrałaby większego pazura, co jest według mnie najważniejszym elementem zwłaszcza w takim gatunku w jakim porusza się Valinor. Mimo to, "It Is Night" jest tworem naprawdę bardzo dobrym, ukazującym nie tylko zdolności samych muzyków, ale również i to, że w Polsce można poruszać nie tylko po black i death metalowej materii. Brawo dla Valinor!
łysy | ocena: 8/10