DARKSOUL METAL WEBZINE

God or god


Piosenka, zaczyna się intrem na organach, które może i nawet nie jest takie ostatnie, ale jest mało przejrzyste (chwilami dźwięki za bardzo na siebie nachodzą), być może to wina słabego nagrania w studio. Utwór rozpoczyna szybki wejście gitar, niestety z mało udanym czystym wokalem. Na szczęście zaraz po nim wchodzi blackowy skrzek, blackowe gitary wraz z wstawkami, dynamicznymi wstawkami organów. Jednak to, co najfajniejsze dla mnie objawia się nieco później w postaci bardzo ładnej melodii jednej z gitar, riff jest bardzo nastrojowy . tylko znowu ten nieudany wokal. Utwór składa się z kilku partii, co dobrze świadczy o tym, ze nie jest monotonna, na pochwale zasługuje też dość częsta zmiana tempa. Kolejny plus to udany akompaniament klawiszy.


In the mist part I


Nie wiadomo, dlaczego, cieszący się u mnie antysympatią czysty wokal, nagle zaczyna tu triumfować. Myślę jednak, ze wynika to z tego, iż słuchając zwłaszcza początku tego kawałka, ale także i nieco później, odnoszę wrażenie jakby glos wydobywał się z jakiejś otchłani, mgły a może raczej snu, co sprawia wrażenie niesłychanie klimatyczne. W kilku fragmentach dopatrzyłem się również patosu w wokalu. Myślę, że był to dobry pomyśl. Za zaletę tego utworu uważam również grę perkusji, która jest urozmaicona i dobrze się wkomponowuje w całość.


The world and the dream


Trzeci z rzędu kawałek zaczyna się znacznie mniej dynamicznie niż poprzedni, ale mimo to jest okej. Początek kojarzy mi się z dwoma utworami, jednym Opetha i jednym Sagittariusa. Wyciszony nieco wokal na początku, zasługuje na pochwałę, podoba mi się jego gra. Po paru chwilach wchodzi solówka, która jednak nie odznacza się niczym szczególnym. Jednak po niej następuje świetny riff z pudlami i uwydatnioną stopka w tle. Podoba mi się również w dalszej części utworu chór będący jakby w tle, który tworzy bardzo ładny podkład dla muzyki. Mojej uwadze, nie uszła także żadna partia fletu - świetnie zagranego. Pomimo nie najtrafniejszych zaciągnięć głosu w jednej z części, uważam ze wokalista porządnie się napracował w tym utworze.


It is night


Tytułowy kawałek zaczyna się bardzo rytmicznie i melodyjnie, słuchanie czego sprawia mi olbrzymia radość. W ucho szybko wpada ładna, melodia klawiszy. Z muzyka fajnie współgra wyciszony początkowo wokal. Podsumowując początek, można użyć tylko jednego słowa: REWELACJA! Później następuje dwukrotne wejście ostrych gitar z na przemian spokojną muzyka i czystym wokalem. Uważam to za pomysł bardzo udany, aczkolwiek czuć po nim lekki niedosyt po zbyt krótkich wejściach ostrych gitar i spokojnej muzyki, aczkolwiek tak sobie myślę, że gdyby ów fragmenty były dłuższe, zostałyby po nich przesyt. Następnie znowu wszystko wraca do początku, aż w pewnym momencie jest przerwane dźwiękiem growla, który jednak powinien być bardziej wyrazisty o głośniejszy (chyba kolejny aspekt kiepskiego nagrania). Potem pojawia się blackowy wokal, a muzyka nadal nic nie traci ze swej rytmiki. Później utwór znów wraca do początku, ale nie na długo, bo w tle pojawia się fajny riff wraz z efektownymi uderzeniami w gitarę. Kawałek kończy blackowy skrzek i partia rytmiczna. Podsumowując, utwór jest ekstra, nie jest monotonny i ma urozmaicona aranżacje.


In the mist part II


Kawałek , w którym mą uwage przykuły symfoniczne partie ( zarówno te wolniejsze jak i szybsze ) zasługuja na słowa uznania .Nie mogę mieć również zastrzeżeń co do ostrych gitarowych wejść czy black metalowego skrzeku . Zostając jeszcze przy wokalu , na zainteresowanie zasługuje również ten damski , choć co prawda jest w "znacznym ukryciu" ma swój dobry udział w całości. Jeśli chodzi zaś o czysty wokal , to me zdanie co do niego pozostało bez zmian ( mało udany , aczkolwiek ma przebłyski ) aczkolwiek w tym kawałku , ponadto powinien sprzyjać jesiennej nostalgii. Niestety , znów wychodzi kiepska jakość nagrania , poszczególne partie ( np. damskiego wokalu ) powinny byc bardziej wyraziste.


In the mist part III


Początek w wykonaniu dwóch wokalistów, wydaje mi sie pomysłem, raczej mało udanym. Brzmi to obleśnie, niestety ów akt, nie pojawia się tylko raz .Do gustu zaś przypadł mi bardzo, pojedynczy motyw radosnego wokalu takiego przy okazji z lekka patetycznego, zagrany przy akompaniamencie, szybkich gitar i stóp perkusji. Fragment ten pojawia się po pierwszej minucie i brzmi naprawdę bardzo fajnie. Dalszy ciąg piosenki nie wywarł na mnie większego wrażenia, więc bezczelnie pozostawię go, bez komentarza.


Chasing the moral's luxury


Pierwsza rzecz , na którą zwróciłem uwagę , to na growl ( ten z rodzaju wątrobiany ) który niestety strasznie sie gubi w całej muzyce , a powinien znacznie bardziej zaznaczać swą obecność , o głośności jego , juz nawet nie wspomnę... W dalszej części utworu , podobają mi się eksperymenty z dźwiękiem wokali , nie wiem czego , ale słuchając tego fragmentu , przychodzi mi na myśl , początek To Fine Day To Die , Emperora . Może dlatego , że tam też są w tle dośc tajemnicze dzwieki....kolejnym dość ciekawym wątkiem jest , stawka z chórem męskim , fajnie brzmi ...ale nie jestem pewien czy dobrze włącza się w krwioobieg całości. Przy odsłuchiwaniu poszczególnych riffów gitar , mam wrażenie jakbym kiedyś już gdzieś je słyszał , czyżby nie w starej Anathemie albo Sagittariusie???. Siódma z kolei kompozycja na płycie jest niezła , aczkolwiek uważam , że zyskałaby po tym gdyby była bardziej zwarta ( czyt. Jako krótsza).


Falseness and struggle


To naprawdę fajny szybki i ciężki zarazem kawałek . Od razu moją uwagę przykuł początek , który został zagrany jakby z marszu , naprawdę dobry pomysł. Przyznam szczerze , że nie spodziewałbym sie tego po Valinorze . Wokalista odpowiedzialny za czysty wokal , zajął się nareszcie " wydzieranym growlem " i dobrze mu to wychodzi. Skrzek blackowy jak zawsze jest dobry , zaś " wątrobiana " leży cały czas...Praca perkusji jest bardzo dynamiczna i wyraźnie zaznaczona , bardzo mi to odpowiada. Gitary maja fajny dźwięk , chociaż niektóre riffy znów mi cos przypominają... Obecność klawiszy w tle , nadaje z lekka mroczny klimat . Moja uwagę przykuł również pojawiający się symetrycznie pojedynczy dźwięk , pochodzący chyba z bongosy , udany pomysł , mimo , że dźwięk jest krótki podkreśla jeszcze bardziej nastrój.


Your love


Piosenka zaczyna się nastrojowo i może wartałoby by poczekać z wejściem gitar ( aczkolwiek , te też są nastrojowe ) i pociągnąć ten spokojny klimat jeszcze trochę??? Innowacją na tej płycie Valinora jest pojawiające się echo poszczególnych słów , pomysł nowy ( i to się chwali ) ale kiepsko brzmiący , nawet nieco śmiesznie bym powiedział . Kawałek ogólnie jest całkiem dobry , ale odnoszę wrażenie , że jemu jak i całej płycie brakuje jakiegoś " większego eksperymentu " by się wyróżnić. Przesłuchując tę płytę , czuć chwilami ," pewną przewidywalność " tego co nastąpi zaraz. Może wypadałoby popracować coś nad progresją i spróbować wyjśc poza pewne schematy?


Podsumowanie


Reasumując , uważam , że materiał na Valinorze " It is night " jest dobry , widać w nim wkład i poświęcenie. Płyta jest bardzo melodyjna i nastrojowa , czuć w niej klimat , czasem jednak niepotrzebnie przedłużany. Gra poszczególnych instrumentów reprezentuje dość wysoki poziom . Jeśli chodzi o wady to przede wszystkim kiepskie nagranie , które jestem w stanie rozumieć , gdyż wiemy , że problemy z kasa ma większość zespołów , a godziny w studium nagrań do tanich nie nalezą...o ile problem z pieniędzmi rozumiem , tak fakt beznadziejnego czystego wokalu , jest dla mnie nie pojęty. Wiele razy go juz komentowałem , wiec na koniec chciałem zaznaczyć tylko swe zniesmaczenie....Uważam , że na pryszłośc dobrze by było popracować nad zwartością utworów i nad jakimiś oryginalnymi kompozycjami , nie , że te na" It is night " są złe , ale uważam , że mogłyby być jeszcze bardziej ciekawe i lepsze.

Gabriel