TRIBAL CONVICTIONS ZINE # 6

To dosyć wiekowy materiał, ale mi dane go było poznać dopiero teraz. Dlatego nie dziwcie się, że znaleźliście recenzję tego materiału właśnie w tym numerze Tribala. Taka widocznie była jego (materiału) i moja karma, by poznać się po latach. Niestety, od razu stwierdzę, ze raczej domyślam się, czemu taki stan rzeczy miał miejsce. Jak fan muzyki, szukam całkowicie innych dźwięków, dlatego osobiście nie zakupiłbym „Hidden Beauty”. Ja szukam w muzyce innego ukrytego piękna, niż to, które nam serwuje zespół VALINOR. Nie ujmuję muzykom umiejętności posługiwania się instrumentami, nie ujmuję im pomysłu na siebie, ale ja kolejnych klonów Children Of Bodom (sorry, ale takie mam skojarzenia!!) po prostu nie potrafię strawić. Jeżeli dodamy do tego słodkie pasaże gitarowe czy prawie maidenowskie riffy, których na tym promo również nie brakuje, to mniej więcej możemy już sobie wyobrazić twórczość zespołu VALINOR. Dla mnie to wszystko jest zbyt słodkie, zbyt przewidywalne... pozbawione agresji i emocji. Jednakże podkreślam, że od strony muzyczno-realizatorskiej trudno się tutaj doczepić do czegokolwiek. Po prostu, to nie moja bajka. A sam zespół podobnież istnieje od 1993 roku!? A ja ich poznałem dopiero teraz;-) Szoook!!


Autor: Robert