ESTRADA I STUDIO
01/2009
TH: Rzeczą, na którą zwróciłem uwagę, była przede wszystkim gra gitarzystów. Z jednej strony słychać spore zaangażowanie, współpracę i sporo wyćwiczonych zagrywek, a z drugiej - być może z powodu zastosowania niewłaściwych pogłosów - ze ścieżek gitarowych wyłania się chaos. Po prostu gitary są nieczytelnie. Prawdę mówiąc, cały miks jest na dłuższą metę męczący. A szkoda, bo grupa pędzi zaciekle w tym utworze do przodu i muzycy mają coś do powiedzenia od strony muzycznej. Czyżbyśmy mieli tu do czynienia z "syndromem Metalliki" - słaba produkcja zabiła sztukę...?
TW: W nagraniu zdecydowanie brakuje głębi. Wszystko jest płaskie, blaszane, przewidywalne i mało wyraziste. Wystarczy posłuchać np. blachy crash, która za każdym razem brzmi dokładnie tak samo i nie wprowadza do numeru ani odrobiny życia. Strukturalnie utwór prezentuje się jednak dość ciekawie. Dobra produkcja mogłaby pomóc w uzyskaniu naprawdę interesującego materiału.
KM: Nagranie jest głośne, jednak pod względem brzmieniowym momentami trąci myszką. Bębny brzmią nieco klasycznie, hard rockowo, z werblem wtopionym w pogłos i klaszczącymi stopkami. W pierwszej połowie lat 90. tak brzmiała większość płyt tego gatunku, teraz jednak tego typu muzykę robi się nieco inaczej. Mimo to nagranie brzmi poprawne, dobór proporcji, współbrzmienie poszczególnych elementów i ogólne wrażenie jest dobre.