THE LAST TEMPTATION TOUR 2005-RZESZÓW "REJS"

20 maja 2005 w godzinach oczywistych ;) mała salka koncertowa w rzeszowskim "Rejsie" zapełniła się po brzegi rządną mocnego brzmienia bracią. Powodem tego zamieszania była mini trasa CHRIST AGONY . Całą imprezę otworzył koncert dębickiej formacji VALINOR. Na sam początek, może kawałek historii : powstanie grupy datuje się na 93 rok. Mają za sobą wydanie dwóch oficjalnych albumów "Remembrance" oraz "It is night". Warto też wspomnieć że pojedyncze kawałki VALINOR'a pojawiły się na wielu składankach: m.in. "Rise from victory-Compilation vol.3". Grupa zawitała na małej scenie tegorocznej "Metalmanii"- utwór "God or God?" ukazał się na składance "Metalmania 2005" . Wśród rzeszowskiej publiczności są mało znaną twarzą, jednakże jedno wiem na pewno : to kawałek solidnej muzyki ,która "daje po ryju". To nie jest "raczkujący" zespół-ci ludzie wiedzą co robią-bowiem działają w branży już 12 <?> lat. VALINOR porwał ludzi, nie brakowało "sprzątających" wokół sceny - widać było, wpadło w ucho J .Zagrali przede wszystkim swoje nowe kompozycje (które mam nadzieję szybko znajdą się na płytce) m. in. Requiem ,Faster, Gemini , A hand of a dead , Bloodless Face , nie zabrakło odniesienia do "Remembrance" - "The state of mind". Ich muzyki nie można zaszufladkować gatunkowo: spora dawka death zaprawiona odrobina black i nutką heavy stworzyła pyszne zestawienie chętnie skonsumowane przez publikę. Sumując -bardzo udany występ -osobiście byłam bardzo mile zaskoczona przyjęciem i spontacznością rzeszowskiej publiczności. W przerwie , gdy skoczyłam do baru po złoty napój bogów ,na scenę wkraczali chłopaki z Necropsy. Formacja znana jest rzeszowskiej i nie tylko publiczności.Grają od 2000 roku.W 2003 ukazała się płyta "Staight Hate". Zagrali ponad 20 koncertów,w tym zagranicznych. Necropsy częstują nas szybkim death-grindem , z mocniejszym butem na ten drugi. Eksperymentalne ,brutalne brzmienia , były ogromną kapsułą energii. Pod sceną wrzało-nie trzeba było długo czekać na młynkowych zapaleńców. Zrobiło się naprawdę spore zamieszanie : ).Sama co jakiś czas włączałam się miotając czupryną , wiadomo.z butelką w ręce wiele pożytku nie zdziałasz ;) . Necropsy zaprezentowali materiał ze swojej debiutanckiej płytki ,jak również pojedyncze kawałki swojego autorstwa. Między utworami nie zabrakło dialogu z publiką. Po tym ,jak również po repertuarze jaki serwuje nam Necropsy ,można dojść do wniosku , że chłopaki podchodzą do tego co robią z poczuciem humoru ,jednakże nie zapominając o technice. Podsumowując- kawałek dobrej muzyki z charakterkiem-co najważniejsze-cenionej przez słuchaczy ( to było widać i słychać, gdy dziesiątki gardeł zgodnie wykrzykiwało "NECROPSY" domagając się kolejnej miażdżącej dawki dla swoich uszu). Podczas gdy Necropsy dokonali dzieła, pozostało tylko czekać .Nie trzeba mówić na kogo.tych Panów nie muszę przedstawiać. Ale, ale. formalności stanie się za dość : Panie i Panowie : CHRIST AGONY- wielka perła pośród szeroko pojętego black metalu. Zanim usłyszeliśmy ich, byliśmy świadkami walki o brzmienie-chłopaki konwersowali z akustykiem, aby wszystko było ładnie, pięknie. I zaczęło się.posypała się lawina miażdżąca uszka wrażliwego słuchacza. Cezar wraz z ekipa przywitał publiczność "Devilish sad" -z płyty "Moonlight Act III". Można było usłyszeć m. in. Kawałki "Sadness of Immoriality" ("Elysium"), "Dies Irae" ("Unholyunion"), "Mephistophel", "Paganhors" ( "Moonlight Act III " ) . Nie zabrakło bisów dla ciągle nie mającej dość braci -nie trzeba było długo nalegać. "Mephistophel" -na otarcie łez. Taki koncert nie zdarza się na co dzień -nie często Christ Agony gości w Rzeszowie. Panowie jak zwykle pokazali klasę ,a fani byli w niebo (? ;) ) wzięci. Cały koncert był dla mnie świetną ucztą dla uszu ,bez zbędnego słodzenia, myślę ,że był jednym z większych wydarzeń koncertowych rzeszowskiej sceny death-black metalowej tego roku. Od początku do końca.po prostu Koncert przez wielkie K.

Karolina Trojanowska